wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział 5

Mecz się zaczął... Moja drużyna przegrywała 3 punktami po zagrywkach tego idioty Bartmana. Wanda skarżyła się, że ręce jej odpadną. Igła zażyczył sobie, abyśmy stanęli do przyjęcia we czwórkę, co popularny "Zibi" skwitował uśmieszkiem. Zagrywka oczywiście poszła na mnie. Bez problemu dograłam do Ani, zdziwiłam się, bo mimo, że kiedyś byłam przyjmującą to myślałam, że wyszłam z wprawy. Ona rozegrała do mnie szybką piłkę, a ja z premedytacją "jebłam" nią w Bartmana.
- AŁA! - krzyknął, gdy dostał prosto w twarz.
Przebiegłam na drugą połowę boiska (no przecież musiałam zachować pozory) i przeprosiłam go. Następnie udałam się na zagrywkę.
- Łatwy flocik będzie - zaśmiał się atakujący.
Ja nic nie odpowiadając wyrzuciłam sobie wysoko piłkę, wzięłam rozbieg, wyskoczyłam i uderzyłam piłkę jak najmocniej mogłam.
- AS! - wydarł się Ignaczak.
- Wow - wydusił z siebie Możdżon.
Widziałam, że mój "ulubiony" siatkarz przesunął się na przyjęcie. Znów starałam się wykonać jak najtrudniejszą zagrywkę. Piłka poszła prosto na Bartmana, która przyjął, a raczej starał się przyjąć, a piłka poleciała w trybuny.
- I co taki łatwy flocik?
Nie odpowiedział, a ja kolejny raz udałam się za linię 9 metra. Teraz zagrałam skrót tuż za siatkę, przyjęcie było, ale takie sobie, więc Fabian rozegrał sytuacyjną do Bartmana. "Moi" przesunęli się potrójnym blokiem. Pasywny. Igła dograł do Anki, ona rozegrała szybką na lewy do mnie, a ja wychujałam blok! Z charakterystycznym wybuchem radości przybiłam "klatę" z Igłą. Set był zacięty, ale wygraliśmy go. Następny przerypaliśmy przez błędy. Poprawiliśmy się i wygraliśmy 2 kolejne sety.
- Punkt, set, mecz! - krzyknęła Sandra.
- Trenerze, naprawdę musimy sprzątać? - mina Zbigniewa nie była zbyt ciekawa.
- Tak, trzebi było nie walić przed siebie.
- Nagroda MVP wędruję do Zuziiii - darli się na zmianę Bartek, Igła i Możdżon.
- Bardzo mi miło, ale ciszej panowie!
- To teraz wy moziecie iść zjeść, chłopaki wiedzą gdzie, a drużyna przeciwna sprząta - Antiga zyskał w moich oczach.
- O tak! Jedzenie, druga najlepsza rzecz zaraz po siatce! - podzieliłam się uwagą z innymi.
- Widzę, że się zgadzamy - przybił mi żółwia Igła.
- JA PIERDOLE! - odwróciłam się i ujrzałam Bartmana zawiniętego w siatkę oraz Kubiaka śmiejącego się z kolegi.
- Ty to byś mi kurwa pomógł, a nie się cieszysz! - pieklił się Zibi.
Ja i ogolnie wszyscy zaczęliśmy się jeszcze bardziej śmiać.

-------------------------------------------------------------------------
Ech.... Takie gówno, które piszę od kilku dni i ni chuja nie wychodzi fajne :/ Więc, no przepraszam i obiecuję poprawę! Czekam na komy, wiem, że dużo wymagam, ale no :C Napiszę też coś o braku Bartka Kurka w 14 na MŚ. No cóż zły wybór. Jeden z filarów naszej repre nie wystąpi na najważniejszej dla Polaków imprezie. A jak będzie medal? To Bartek go nie dostanie. Sądzę, że nie są to tylko i wyłącznie względy sportowe. Nie wiem czy wiecie, że Antiga zarzucał Bartkowi symulowanie kontuzji pleców :/ No, więc na tym zakończę :) Nie wiem kiedy kolejne rozdziały na innych blogach i na tym się pojawią, ale mam nadzieję, że dam radę jak najszybciej ;) Pozdrawiam :*

niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział 4

...kilku polskich siatkarzy.
- Zuzia , Sandra stańcie tutaj proszę! - krzyknął trener pokazując palcem przed siebie - Ile można się spóźniać?! Nasi goście czekają, a wy tak nas reprezentujecie!
- Trenerze, to niech trener powie coś mojej wykładowczyni od francuskiego!
- Co?
- Ta idio... waria... pani gadała mi przez 15 minut, że nie uważam!
- A uważasz?
- Oczywiście, że nie! - wszyscy łącznie z naszymi Orłami zaczęli się śmiać.
- I dziwisz się?!
- TAK! Ja umiem więcej od połowy cymbałów!
- Masz następnym razem uważać!
- Okej, okej bez spiny.
- Dobrze, więc jak pewnie się domyślacie mamy dziś trening z polskimi siatkarzami. Na rozgrzewkę odmarsz!
- Tak jest! - zasalutowała Sandra.
Zaczęliśmy biegać dookoła boiska, a na mnie wpadł jakiś wielkolud, jeśli w ogóle ktoś oprócz Możdżona i Musersky'ego jest przy mnie wielki.
- Przepraszam, przepraszam nic się nie stało? - zapytał spanikowany.
- Nieee - zaśmiałam się - bywało gorzej.
- Okej, okej.
- A tak w ogóle to Zuza jestem - mrugnęłam do niego.
- Ja Bartek...
- Kurek, wiem oglądało się reklamę Monte.
- Kurczak już zarywasz?! - krzyknął... Bartman.
- My kulturalnie rozmawiamy! - uśmiechnęłam się, bo chciałam powiedzieć to samo.
- Taaaa... I tak jestem lepszy!
- Niestety, za niski - zakpiłam.
- Pffffff... zobaczymy jak będzie mecz.
- Co za ćwok już go nie lubię - powiedziałam Kurkowi.
- Zachowuje się tak jak ktoś mu się spodoba lub podpadnie.
- Oby to drugie... To pierwsze błeeeee...
Nagle zza naszych pleców wybiegł Igła.
- Patrzcie! Usain Bolt wymija very big boy and very big girl i wpada na metę! - darł się Kubiak.
Ja i Kurek zaczęliśmy się śmiać z tego jak nazwał nas Dzik. Po jeszcze jednym okrążeniu Antiga zarządził odbijanie w kółko. My byliśmy po jednej stronie siatki, a siatkarze odbijali po drugiej. Wszystkie dziewczyny oprócz mnie i Sandry gapiły się cały czas na płeć brzydką co niesamowicie mnie irytowało.
- Piłka jest tu nie tam! - wskazałam palcem na Orły Antigi.
- Ymmm.. No ok już się ogarniamy - usłyszałam w odpowiedzi.
Odbijałyśmy tak jeszcze 30 minut. W ciągu tego czasu tyle razy musiałam biegać po całym boisku i ratować piłki, że po 20 przestałam liczyć.
- Jak przestaniecie się obijać to zawołajcie - odwróciłam się na pięcie i poszłam usiąść na krzesełka.
- Co robisz? Wszystko dobzie? - zapytał Stephan.
- Ze mną tak, ale z moimi koleżanki, oprócz tej najwyższej, nie do końca!
Antiga widząc rozkojarzenie dziewczyn kazał ustawić się wszystkim w szeregu.
- To tak, żeby was podzielić muszę znać wasze imiona, przedstawcie się po kolei jeśli możecie i powiedzcie na jakiej pozycji gracie.
- Ania, rozgrywająca.
- Sandra, środkowa.
- Lidka, libero.
- Wanda, przyjmująca.
- Marta, przyjmująca.
- Ola, środkowa.
- Zuza, atakująca - przedstawiłam się na końcu.
- Co was tak mało? - Antiga uniósł brew.
- Trener kazał przyjść dzisiaj tylko pierwszej szóstce - pośpieszyłam z wyjaśnieniami.
- Aha to ja was podzielę na drużyny.
Trener biało-czerwonych przez chwilę się zastanawiał aż w końcu powiedział :
- W pierwszej drużynie : Fabian, Ola, Piotrek, Michał (K. - od autorki), Marta, Zibi, Lidka w drugiej Bartek, Igła, Sandra, Wanda, Ania, Zuza i Możdżonek.
Zespół, w którym byłam mi odpowiadał. Największym plusem było to, że mogłam jebnąć jak najmocniej piłką w Bartmana, bo był w przeciwnej.
- Aha drużyna, która przegra sprząta boisko- krzyknął Antiga.
- Trener żartuje czy co?? - wytrzeszczyłam oczy.
- Nie ziartuje.
- Miło...
Mecz się zaczął...

--------------------------------------------------------------------
Łapcie ^^ Dokończyłam szybko, bo nie chcę, żeby moi czytelnicy musieli się zastanawiać co dalej ;) W następnym odcinku mecz z siatkarzami, następne treningi z Orzełkami i inne :D Jakbyście nie zauważyli to jestem uzależniona od emotikonów i nawet sobie sprawy nie zdajecie jak ciężko jest mi pisać bez nich w opowiadani ;p więc dużo ich w komentarzach odautorskich xDD Zapraszam do komentowania (nie tylko na tym blogu ;) ) Pozdrawiam Siatkowa :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ

wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział 3

Proszę o przeczytanie komentarza odautorskiego pod rozdziałem :D
----------------------------------------------------------------
Wyszłyśmy 20 minut przed treningiem. Byłyśmy chwilę przed rozpoczęciem, więc postanowiłyśmy się przebrać w miarę możliwości szybko. Weszłyśmy na boisko witając się z dziewczynami z zespoły, który były od nas niższe i patrzyły na nas jak na Wieżę Eiffla. Trener przywitał nas i zarządził tradycyjną rozgrzewkę jaka zwykle była na treningach. Kilka kółeczek wokół boiska, rozgrzewanie mięśni itd. Potem ćwiczenia z piłkami, ćwiczenie zagrywki, przyjęcia, rozegrania (dla rozgrywających i środkowych), ataku i obrony. Następnie trener przedstawił nam pozycje na jakich będziemy grały. Ja oczywiście atak, a Sandra środek. Na koniec zagrałyśmy mecz. Moja drużyna wygrała, chociaż Sandra ataki z jednej nogi wbijała w naszą połowę tak mocno, że żartowałam iż parkiet będzie dziurawy. No i oczywiście potem rozciąganie. Przy okazji pogadałyśmy sobie z dziewczynami, które były bardzo w porządku. Nasza libero Lidka powiedziała, że boli ją głowa na co ja jej odpowiedziałam :
- Ostatnio, gdy jechałam windą bardzo rozbolała mnie głowa. Nie wiedziałam czy dojadę do mojego piętra. Na szczęście koleżanka poleciła mi " WEŹ SPIERDALAJ!" - wywołało to śmiech u całej drużyny.
Bardzo szybko minęło mi 3 godziny treningu. Miałam nadzieję, że potem będzie równie dobrze. Ja i Sandra szybko się przebrałyśmy i pobiegłyśmy na tramwaj. Gdy weszłyśmy do mieszkania od razu rzuciłam się na łóżko i zasnęłam. Nigdy mi się to nie zdarzało, no, ale dawno nie trenowałam.

Kolejne dni mijały bardzo szybko i praktycznie tak samo. W środę miesiąc po rozpoczęciu treningów pani od francuskiego zatrzymała mnie chwilę po zajęciach gadając coś o jakimś moim nie uważaniu na lekcji. "Okej, okej proszę pani mam to w dupie przecież i tak umiem to co reszta a nawet więcej" pomyślałam, ale grzecznie odpowiedziałam, że następnym razem będę uważać. Przez to na trening wbiegłyśmy z Sandrą 15 po rozpoczęciu treningu. Zobaczyłyśmy tam oprócz wściekłego trenera i dziewczyn...

-----------------------------------------------------------------
CDN. mam nadzieję, że szybko ;) To u góry to gówno i opis treningu, bo mam mało czasu :C Mam pytanie do moich czytelników :D 11 sierpnia idę na pierwszy trening siatki. Macie jakieś przydatne rady? Umiem grać w siatę, ale nwm czy moje umiejętności wystarczą, żeby się nie zbłaźnić :P Nie wiem również na jakiej pozycji będę grała, więc wszystkie rady się przydadzą ;) Z góry dziękuję bardzo i zapraszam do komentowania! :D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ