wtorek, 9 grudnia 2014

Rozdział 8

Proszę o przeczytanie komentarza odautorskiego pod rozdziałem, zwłaszcza Gumę Balonową! :D
--------------------------------------------------------------------------------
Kontynuowaliśmy naszą rozmowę.
- Ale kolesiówa przy kasie się na mnie gapiła, ja pierdzielę!
- Nie często widzi się dziewczynę o wzroście metr 93 - uznał Fabio.
- Kiedyś mi to przeszkadzało nie powiem, ale w sumie to teraz mi to zwisa i powiewa - machnęłam ręką.
- Zgadzam się z Zuzolem - pokiwała głową Sandra, a ja pogroziłam jej palcem.
- Jaja se robisz? Jaki ZUZOL?! - zgromiłam ją wzrokiem.
- Widzicie Zuzol nienawidzi jak się mówi na niego Zuzol - wyjaśniła chłopakom moja przyjaciółka.
- To od dzisiaj mówimy na ciebie Zuzol - wyszczerzył się Kurek.
- Już nie żyjecie - warknęłam, serio nie lubiłam jak ktoś mnie nazywał "Zuzol".
- Bardzo się boję - zaśmiał się Bartek. - I tak jestem wyższy!
- Wysoki jak brzoza, głupi jak koza. HA! - zrymowałam.
- Silny jak tur, głupi jak szczur! - zaśmiał się Drzyzga.
- Nie czujecie, że rymujecie! - zaczęła się śmiać Witak.
- No jak nie, jak tak! - krzyknęliśmy równocześnie.
- Normalnie - uznał Kurek.
- Spadaj Kurson! - powiedziałam.
- KurSON?
- Zuzia tak ma, że albo przez cały dzień wszystko zdrabnia na przykład "Witaś, Zuziuś, piesuś" i tym podobne albo dodaje do wszystkiego "son" na przykład "Sanderson, Kurson, atakson" - wyjaśniła Sandra.
- Sorry, taki mamy klimat - uznałam.
- Beeeeka - zaśmiał się Kurek.
- Ej, ale ty tak serio? - spytał Fabian ze zdziwieniem.
- Nie, kufa, na niby. Zwłaszcza w czasie meczu tak mam - zaśmiałam się.
- I w ogóle Zuza dużo krzyczy w czasie meczu, ale ja się już przyzwyczaiłam - kiwnęła głową moja przyjaciółka.
- A jak długo się znacie? - zaciekawił się Bartosz.
- Będzie 12 lat, a gramy razem w zespole od dobrych 7 - wyszczerzyłam się.
- Tak długo musimy ze sobą wytrzymywać - "załamała się" ta małpa! (cofam przyjaciółkę!)
- No ja bym chyba nie wytrzymał - śmiał się Fabian.
- Z Sandrą na pewno, ze mną oczywiście!
- Teraz powinny być trzy kropki nienawiści - uznała Sandra.
- Uzależniona od fejsa jest - poinformowałam chłopaków.
- Wcale nie! - zaprzeczyła szybko.
- Wcale tak! - "szepnęłam" do chłopaków.
- Rozumiem, rozumiem - zaśmiał się Kurek.
- O zaraz będziemy u nas! - zauważyła Witak.
- Musimy przejść przez przejście dla pieszych - poinformowałam chłopaków.
- Okej.
Dalej rozmawiając doszliśmy do przejścia. Gdy nie czekaliśmy na zielone oparłam się o słupek i zmieniając głos powiedziałam :
- Proszę pana ja czekam! - udawałam zniecierpliwienie. - Ale proszę pana ja naprawdę czekam!
- Zielone! - krzyknął Kurek.
- NO CO TY NIE POWIESZ! - krzyknęłam również.
- POWIEM! - głośniej niż wcześniej wydarł się Bartek.
Siatkarze odprowadzili nas do klatki, pożegnali się, a my weszłyśmy po schodach.
- Chodź Zuzolu zapraszam cię na romantico obiado-kolację przy żarówce - zaśmiała się Sandra.
- Z tobą nawet robienie kotletów jest zajebiste - zaczęłam się śmiać.
- No ja wiem!
- Ależ ty skromna!
- I do tego ładna, dobra siatkarka i w ogóle zajebista! - poruszyła brwiami moja ulubiona środkowa.
- No oczywiście - skromniacha z niej od urodzenia, serio.
-------------------------------------------------------------
No to tak, dwie sprawy :)
1. Przepraszam, że rozdział taki krótki, ale oglądałam mecz Radomia z Kielcami i nie mogłam się skupić na pisaniu :P a dzisiaj mam egzamin w muzycznej i powtarzam cały program :P
2. Gumo Balonowa (jak to brzmi XD), poprosiłaś o kontynuowanie bloga piłkarskiego (TEGO), więc co jakiś czas będę wstawiała tam jakieś rozdziały :*
Pozdrawiam :*
4 kom = 9 rozdział :D