Rozdział dedykuję Gosi, która rozśmiesza mnie swoimi komami ;) i dla Młodej (dziękuję za obserwację). Obu wam dziękuję, bo jak przeczytałam te komy to od razu zachciało mi się pisać :D
-----------------------------------------------------------------------------------------
Nadszedł dzień wyjazdu. Sandra przyszła do mnie z walizką już gotowa do wyjazdu. Znała mnie aż za dobrze, więc wiedziała, że często czegoś zapominam. Ona biegała po mieszkaniu mojej mamy, a ja najspokojniej w świecie siedziałam sobie na kanapie oglądając powtórkę meczu Atom Trefl Sopot-MKS Dąbrowa Górnicza.
- Masz wszystko już spakowane? Ładowarki, laptopa, telefon, kosmetyki??? - pytała gorączkowo.
- Nie... Nie spakowałam telefonu... Trzymam go w ręce! - zaśmiałam się.
- Tak się ze mną bawisz? Uważaj, bo jak czegoś zapomniałaś to ci nie pożyczę.
- Bez nerwów. Jedziemy z Gdańska do RZESZOWA. Na drugi koniec Polski, więc spakowałam wszystko już wczoraj.
- Aha... To chyba możemy iść? Jeszcze na pociąg się spóźnimy - odparła nerwowa Witak.
- Oczywiście, że możemy. Tylko się pożegnam.
Podeszłam do mamy i przytuliłam ją. Odwzajemniła uścisk. Przeszłam jeszcze po mieszkaniu omiatając wzrokiem wszystkie pomieszczenia. Wiedziałam, że raczej tu nie wrócę, ponieważ rodzicielka przeprowadza się do Kielc. Znalazła tam dobrą pracę i powiedziała "Będę bliżej ciebie. Zawsze będziesz mogła przyjechać." Nie wiedziałam czy to dobry pomysł, ale co ja mogę? Po 20 minutach ostatecznie pożegnałam się z mamą i wyszłam z przyjaciółką z mieszkania.
- Jak tam? W końcu zmiana otoczenia? - zapytałam.
- Nie jest źle. Mam nadzieję na poznanie jakiś fajnych siatkarzy.
- Marzenie ściętej głowy.
- Wiesz, ja to Wróżbita Maciej.
- Zaprezentuj? - wiedziałam co powie, ale co mi tam.
- Dzisiaj w nocy będzie ciemno - uniosła brew czekając na moją odpowiedź.
- HYYYYYYYYY!!! Nie spodziewałam się doprawdy.
- No ja wiem. To zmieniło twoje życie.
- Oczywiście.
W czasie rozmowy doszłyśmy na peron. Bilety miałyśmy kupione już kilka dni temu. Nasz środek transportu jak zwykle się spóźniał.
- Ja pierdolę ile można czekać? - byłam zła.
- Panienko, niech pani nie rzuca mięsem - zaczepił mnie jakiś "moher".
- Proszę pani, niech pani zajmie się sobą, a nie mną.
Kobieta popatrzyła na mnie i odeszła pośpiesznie. Ludzie którzy słyszeli naszą rozmowę zadarli głowy i patrzyli na mnie oraz Sandrę.
- Jak zwykle wyższe od wszystkich ludzi na przystanku? - spytała przyjaciółka.
- Taa... Wiesz w 6 klasie podstawówki miałam 168 cm wzrostu i chciałam skończyć na 185, a nie 193.
- Pamiętam.A w 5 klasie miałaś 158 cm i chciałaś zabić wszystkich, którzy mówili, że jesteś za niska na bycie siatkarką - zaśmiała się.
- A zwłaszcza trenera od wf-u. O zobacz jedzie nasz pociąg. Cała nocy w podróży witaj! - krzyknęłam, chyba odrobinę za głośno, bo ludzie znów się na mnie spojrzeli.
Po dwóch godzinach Sandra już spała, a ja czytałam gazetę. Razem z nami w przedziale byli : zakonnica, śpiący facet i dwie panie, które zażarcie dyskutowały o supermarketach. Może przytoczę kawałek ich rozmowy :
- Na tym Ryneczku Lidla to ekologiczne mają rzeczy.
- No Basiu, ja ostatnio kupiłam pomidory właśnie tam i w jednym był robak. - straszne prawda?
- Krysiu, to nic ja w mięsnym kupiłam kurczaka BIO i był nie dobry.
Tak wyglądała cała ich rozmowa. Gdy znudziło mi się słuchanie kobiet ubrałam słuchawki i włączyłam piosenkę jednego z moich ulubionych zespołów.
***Już w Rzeszowie***
- Jaki był ten adres? - Sandra próbowała przypomnieć sobie nazwę ulicy.
- Jaracza 7 - odpowiedziałam jarając się (xD)
- Okej - odpowiedziała beznamiętnie.
- Tylko okej? Z numerem 7 gra Olieg Achrem, a Jaracza to zajefajna nazwa.
- Tak, tak nie emocjonuj się tak. To chyba tamten budynek?
- Noo
Po dojściu do mieszkania ogarnęłyśmy się i, gdy minęły 2 godziny postanowiłyśmy pójść na obiad. Na Rynku znalazłyśmy fajną restaurację. Złożyłyśmy zamówienie, a ja zauważyłam kto siedzi przy stoliku obok.
- Sandra, Sandra, tam siedzi Igła - szepnęłam do koleżanki.
- To chodź po autograf.
- Nie lepiej nie, bo pomyśli, że jakieś hotki nie dają mu obiadu spokojnie zjeść.
- Okej, okej jak tam sobie chcesz.
Dzisiaj położyłam się wcześniej spać, bo jutro muszę zajść na uczelnię rano. Sen w końcu nadszedł.
-----------------------------------------------------------------
Ale beznadziejny rozdział :O co ja napisałam? Wybaczcie mi go i komentujcie ;) Pozdrawiam Siatkowa :*
Jaki zaszczyt mnie spotkal ;D dziekuje za dedykacje Kochana <3
OdpowiedzUsuńHahahhaha xd mohery zawsze spoko ;D
Jejku, jakbym miala co najmniej 165 cm wzrostu to bylabym w siodmym niebie, a one nad tym ubolewaly.. ;D dobra, przy moich 156cm, kazdy jest ode mnie wyzszy haha ;D a.wracajac do rozdzialu ;D cos mi sie wydaje, ze niedlugo dziewczyny beda mogly "jarac sie" codzienna rozmowa z Igla, a nie samym autografem ;D
Pozdrawiam serdecznie ;*
Nie ma za co :* Ja też bym była jakbym tyle miała xD a tutaj 158 cm :P Tak jak Zuza w piątej klasie tak samo ja :P Przypadek? Nie sądzę ;) A co do Igły to mooooże :) Ale w mojej głowie są często takie zmiany, że sama nie wiem :P Poooozdrawiam :*
Usuń