środa, 23 lipca 2014

Rozdział 2

Uczelnię mam blisko jakieś 15 minut spacerkiem. Plan zajęć też spoko. Na szczęście Sandra ma taki sam jak ja oprócz tego, że ja mam francuski, a ona hiszpański.

***Pierwszy dzień studiów***
Mimo wszystko denerwowałam się. Jak sobie poradzę? Czy dogadam się z innymi?  Odrzuciłam te pytania gdzieś do tyłu głowy i pewnie weszłam na salę. Byli już prawie wszyscy oprócz mnie i Sandry. Miejsca wolne były z tyłu, więc nikt nie będzie marudził, że mu zasłaniamy. Lekcja rozpoczęła się. Polski... Nudy jak flaki z olejem, ale przed nami siedział Kamil. Spoko gościu, więc gadaliśmy kiedy polonistka nie patrzyła. Jakoś przeminęły nam 4 wykłady z różnych dziedzin nauki, a w końcu nadszedł w-f. Graliśmy w siatę. W naszej klasie była tylko jedna dziewczyna oprócz mnie i Sandry. Trafiła do drugiej drużyny. Mecz był bardzo zacięty. Dobre ataki mi wychodziły chociaż kilka razy musiałam prosić Kamila (był rozgrywającym o wyższe piłki). Doszło do tie-breaka. Starałam się zmotywować nasz zespół, ponieważ byli bardzo zmęczeni. Chyba podziałało. Ostatnia piłka poszła do mnie. Zobaczyłam dużo wolnego pola. Plas w sam środek i wygrywamy!

***W tym samym czasie na trybunach***
-Myślę, że chyba podjął już pan decyzję?
- Tak już wiem kogo chcę do zespołu.

***Znów boisko***
-UWAGA! To jest trener Bazyl Roztowski. Chciałby wam coś powiedzieć - czy każdy trener musi się tak drzeć?
- Witam wszystkich. Nie będę owijał w bawełnę. Proszę o wystąpienie Sandrę Witak i Zuzę Werwę. Chciałbym, żebyście należały do siatkarskiego zespołu naszej uczelni. Zgadzacie się?
- Oczywiście, że tak! - ten synchron.
- W takim razie chciałbym was widzieć w poniedziałki, środy i piątki o godzinie 17:30 na hali w centrum miasta.
- Tak, na pewno będziemy.
- Dobrze w takim razie proszę wszystkich o udanie się do szatni - wuefista bardzo dużo mówi, prawda?
Gdy wyszłyśmy na korytarz zaczęłyśmy skakać ze szczęścia. Właśnie o to nam chodziło.
Potem dzień minął jak z bicza strzelił. Kolejne też. Czekałyśmy tylko na pierwszy trening, który miał odbyć się już dzisiaj.
--------------------------------------------------------------
Łapcie taki tam beznadziejny, krótki i do dupy rozdział. Bardzo was przepraszam, że teraz tak rzadko dodaję, ale jestem na wyjeździe, więc totalny brak czasu itd. Mam nadzieję, że ktoś to przeczyta ;) Pozdrawiam z Zakopanego <3 Siatkowa :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ

2 komentarze:

  1. PIERWSZA, WYGRAŁAM ŻYCIE
    nie wiem, czemu tak głupio komentuję, po prostu po 23 dostaję głupawki
    jak Zuza mogła sobie wybrać francuski? w życiu bym nie wybrała haloszki!
    podoba mi się w sumie nazwisko Zuzy, tak ładnie brzmi!
    buziaki :*
    http://podziekuj-swiatu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą ;) Francuski jest suuuper <3 i piękny sama się uczę, ale trudny ;) Miło, że Ci się podoba, bo takie wymyślone na szybko jak każde :P Buzii ;*

      Usuń