wtorek, 9 grudnia 2014

Rozdział 8

Proszę o przeczytanie komentarza odautorskiego pod rozdziałem, zwłaszcza Gumę Balonową! :D
--------------------------------------------------------------------------------
Kontynuowaliśmy naszą rozmowę.
- Ale kolesiówa przy kasie się na mnie gapiła, ja pierdzielę!
- Nie często widzi się dziewczynę o wzroście metr 93 - uznał Fabio.
- Kiedyś mi to przeszkadzało nie powiem, ale w sumie to teraz mi to zwisa i powiewa - machnęłam ręką.
- Zgadzam się z Zuzolem - pokiwała głową Sandra, a ja pogroziłam jej palcem.
- Jaja se robisz? Jaki ZUZOL?! - zgromiłam ją wzrokiem.
- Widzicie Zuzol nienawidzi jak się mówi na niego Zuzol - wyjaśniła chłopakom moja przyjaciółka.
- To od dzisiaj mówimy na ciebie Zuzol - wyszczerzył się Kurek.
- Już nie żyjecie - warknęłam, serio nie lubiłam jak ktoś mnie nazywał "Zuzol".
- Bardzo się boję - zaśmiał się Bartek. - I tak jestem wyższy!
- Wysoki jak brzoza, głupi jak koza. HA! - zrymowałam.
- Silny jak tur, głupi jak szczur! - zaśmiał się Drzyzga.
- Nie czujecie, że rymujecie! - zaczęła się śmiać Witak.
- No jak nie, jak tak! - krzyknęliśmy równocześnie.
- Normalnie - uznał Kurek.
- Spadaj Kurson! - powiedziałam.
- KurSON?
- Zuzia tak ma, że albo przez cały dzień wszystko zdrabnia na przykład "Witaś, Zuziuś, piesuś" i tym podobne albo dodaje do wszystkiego "son" na przykład "Sanderson, Kurson, atakson" - wyjaśniła Sandra.
- Sorry, taki mamy klimat - uznałam.
- Beeeeka - zaśmiał się Kurek.
- Ej, ale ty tak serio? - spytał Fabian ze zdziwieniem.
- Nie, kufa, na niby. Zwłaszcza w czasie meczu tak mam - zaśmiałam się.
- I w ogóle Zuza dużo krzyczy w czasie meczu, ale ja się już przyzwyczaiłam - kiwnęła głową moja przyjaciółka.
- A jak długo się znacie? - zaciekawił się Bartosz.
- Będzie 12 lat, a gramy razem w zespole od dobrych 7 - wyszczerzyłam się.
- Tak długo musimy ze sobą wytrzymywać - "załamała się" ta małpa! (cofam przyjaciółkę!)
- No ja bym chyba nie wytrzymał - śmiał się Fabian.
- Z Sandrą na pewno, ze mną oczywiście!
- Teraz powinny być trzy kropki nienawiści - uznała Sandra.
- Uzależniona od fejsa jest - poinformowałam chłopaków.
- Wcale nie! - zaprzeczyła szybko.
- Wcale tak! - "szepnęłam" do chłopaków.
- Rozumiem, rozumiem - zaśmiał się Kurek.
- O zaraz będziemy u nas! - zauważyła Witak.
- Musimy przejść przez przejście dla pieszych - poinformowałam chłopaków.
- Okej.
Dalej rozmawiając doszliśmy do przejścia. Gdy nie czekaliśmy na zielone oparłam się o słupek i zmieniając głos powiedziałam :
- Proszę pana ja czekam! - udawałam zniecierpliwienie. - Ale proszę pana ja naprawdę czekam!
- Zielone! - krzyknął Kurek.
- NO CO TY NIE POWIESZ! - krzyknęłam również.
- POWIEM! - głośniej niż wcześniej wydarł się Bartek.
Siatkarze odprowadzili nas do klatki, pożegnali się, a my weszłyśmy po schodach.
- Chodź Zuzolu zapraszam cię na romantico obiado-kolację przy żarówce - zaśmiała się Sandra.
- Z tobą nawet robienie kotletów jest zajebiste - zaczęłam się śmiać.
- No ja wiem!
- Ależ ty skromna!
- I do tego ładna, dobra siatkarka i w ogóle zajebista! - poruszyła brwiami moja ulubiona środkowa.
- No oczywiście - skromniacha z niej od urodzenia, serio.
-------------------------------------------------------------
No to tak, dwie sprawy :)
1. Przepraszam, że rozdział taki krótki, ale oglądałam mecz Radomia z Kielcami i nie mogłam się skupić na pisaniu :P a dzisiaj mam egzamin w muzycznej i powtarzam cały program :P
2. Gumo Balonowa (jak to brzmi XD), poprosiłaś o kontynuowanie bloga piłkarskiego (TEGO), więc co jakiś czas będę wstawiała tam jakieś rozdziały :*
Pozdrawiam :*
4 kom = 9 rozdział :D

niedziela, 12 października 2014

Rozdział 7

Bartman oczywiście się wściekł po mojej ripoście, ale już do końca siedział cicho. Igła i Kurek mieli z niego niezłą bekę. Gdy wszyscy zjedli mogliśmy się spokojnie rozejść. Szłam z Sandrą w stronę naszego mieszkania, gdy jadący za nami samochód zaczął zwalniać.
- Podwieźć gdzieś was miłe panie? - spytał z głupim uśmiechem Bartman, a siedzący obok niego Igła popatrzył pytająco.
- Do Gdańska bym wolała sama iść na piechotę niż znaleźć się w jednym samochodzie z tobą, Zbyniu! - posłałam mu całusa i poszłam dalej, a Sandra razem ze mną.
- Nie to nie, do widzenia! - powiedział zamykając szybę.
- Do (nie)widzenia! - pomachałam mu.
- Ale ty jesteś miła - zaśmiała się moja przyjaciółka.
- No wiesz... rude jest wredne! - uśmiechnęłam się.
- Nawet bardzo! Wiem, mam rudą przyjaciółkę!
- A ja mam taką głupią blondynkę!
- Powiedz imię! Może znam?
- Sandra!
- Nie lubię cię! - wskazała na mnie palcem.
- Taki chuj! Jakoś przeżyję!
- Ta dłużej niż 1 dzień nie!
- Najgorsze, że chyba masz rację! - popatrzyłam na koleżankę przerażona.
- Wiedziałam!
- Ej! Masz może PISIONT groszy? Bo muszę sobie kupić coś słodkiegoooo, a nie starczy mi!
- Mam!
- To pożyczysz! Wiesz polubiłam ostatnio tego rapera PISIONT CENTA!
- A ja lubię naszego trenera od wf-u FIFTY SZEWCA! - krzyknęła Sandra.
- Zamknij się! Głośniej się nie dało?!
- DAŁO! - wydarła się jeszcze głośniej ta małpa.
- Zamknij mordę, kapciu!
- A CO ZABRONISZ MI KRZYCZEĆ?!!!
- NO KURWA! ZAMKNIJ DUPĘ!
- Nie ładnie to tak mówić! - dziewczyny odwróciłyśmy się i zobaczyłyśmy Kurka z Drzyzgą.
- A ty to co? - pokręciłam głową .
- My możemy, damom nie wypada! - zaśmiał się Fabian.
- Oj, weź się ogarnij, bo gadasz jak stary moher!
- Ja? Jak stary moher? Dziękuję bardzo! - rozgrywający udawał obrażonego.
- Drzyzga? - spytał Kurek.
- Co?
- Zjedz Snickersa, bo zaczynasz strasznie gwiazdorzyć! - zaśmiał się Bartek.
- A masz? To ja chętnie! - poklepałam przyjmującego.
- Nie mam! I to jest ten problem!
- STOP! Żabola! - i popędziłam w stronę Żabki.
- Zuzia, a PISIONT groszy? - zawołała mnie Sandra.
- No FUCKtycznie! - wróciłam się do nich.
- Weź mi kup snickersa! - powiedział Kurek wręczając mi kasę.
- A co zacząłeś zbytnio gwiazdorzyć?
- Ja? Zawsze! - odpowiedział. - To przez Fabianaaa!
- Dzięki!
- No co?
- Dobra Kurek, bo ty wyglądasz jak małe dziecko jak się tak patrzysz, więc się ogarnij, a ja idę do Żaboli - powiedziałam do Kurka i poszłam do Żabki.
Weszłam do Żabki, wzięłam dwa snickersy i poszłam z nimi do kasy. Gdy płaciłam pani kasjerka oczywiście patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami. Wady bycia wysoką. Wyszłam ze sklepu i dałam batona Kurkowi. Cieszył się jak głupi do sera.
- Matko Kurek, czemu się tak szczerzysz?! - spytała Ola.
- On coś brał! - powiedział zrezygnowany Drzyzga.
- Matka wie, że ćpiesz?! - spytałam się przyjmującego.
- Matka ćpie, że wiesz? - odpowiedział mi.
- WAT?!

----------------------------------------------------------------------------
Ale ma przerwy na tym blogu ;/ Tak to jest kiedy się nie ma ogarniętego całego bloga od początku do końca :/ Mam nadzieję, że wena na niego przyjdzie niedługo, chociaż już powoli jakiś zarys dalszych rozdziałów jest ;) Pozdrawiam :*
3 komy = 8 rozdział (jeśli przez długi czas będą np. tylko 2 to i tak się pojawi ;p)

sobota, 6 września 2014

Rozdział 6

Gdy już pośmialiśmy się z Bartmana, udaliśmy się do szatni, a potem na jedną z salek treningowych na Podpromiu gdzie miało być coś do jedzenia. No, i było, ale oczywiście ci "więksi" zdążyli podejść pierwsi, a my musiałyśmy czekać. Gdy nadeszła moja kolej nałożyłam sobie jakąś sałatkę i trochę mięsa. Usiadłyśmy tam gdzie kazali nam chłopacy tj. koło nich.
- O patrzcie idą przegrani - zaśmiał się Igła.
- Tylko nie życzę sobie Zbigniewa na miejscu koło mnie!
- Da się załatwić - uśmiechnął się Bartek.
- ZBYNIU! KUBI! FABIAN! PIOTREK! Siadajcie do nas! - no ta Igła to od razu wszystkich musi poinformować, że ci siatkarze będą siedzieć właśnie W TYM miejscu.
Mój wróg #1 usiadł jak najdalej ode mnie co było mi na rękę.
- I jak dziewczyny? Zmęczone po meczu? - spytał Dzik.
- W ŻYCIU! - krzyknęłam.
- Pierdolisz - orzekł Kurek jedząc.
- Nie pierdolę za młoda jestem.
- Tak, tak oczywiście - zaśmiał się Możdżon.
- Ej, Możdżon nie bądź taki zadowolony, bo już niedługo rozwalimy twoją Zaksę na Podpromiu! - stwierdził Ignaczak - idziecie na mecz?
- My? - spytała się Sandra.
- No! A kto?
- Idziemy.
- A komu kibicujecie?
- Zaksie! - odparłam i przybiłam pionę z Drzewcem.
- CO? FOCH FOREVER! - Kurek udawał obrażoną nastolatkę.
- Ja Sovii - Sandra życzliwie uśmiechnęła się do chłopaków.
- NO! I TO MI SIĘ PODOBA! - udzielił się Minister Obrony Narodowej.
- Pfffff... Zaksa Mistrzem, Zaksa Panem, zawsze będę Zaksy fanem! - powiedziałam - Co nie Możdżon?
- A jak! Moja krew!
- Jeszcze zobaczymy kto wygra - uznał dyplomatycznie Bartman.
- Jak długo będziecie z nami trenować, tak w ogóle? - spytała Sandra.
- Jeszcze 3 dni.
- A on też? - wskazałam palcem na Bartmana.
- Tak.
- O NIE!!! - udawałam, że płaczę.
- Ej, jedzcie może? - zasugerował Fabi.
- YYYYY... no okej.
- A będzie coś na deser? - spytał Kubiak.
- Dzik na złotej tacy - strzeliłam.
- Ale jednego Dzika już mamy to nam nie wystarczy? - Zbyszek jak zwykle musiał wyrazić swoje zdanie.
- Absolutnie nie!
- O patrzcie już jest!
- Dzik? - spytałam z nadzieją.
- Nie, sałatki owocowe.
- Aaaa... to chuj - skrzywiłam się.
- A jaki?
- Fajny.
- A jak wygląda?
- A co nie masz, że się mnie pytasz - zgasiłam Bartmana jak woda ogień.
---------------------------------------------------------------------------------
Joł, joł, joł hipsta xD Witam (chyba normalne przywitanie lepsze) xD Troszkę dawno tu nic nie było, ale zajęłam się tym blogiem i tak właśnie rozdział, który miał się pojawić 2 dni temu pojawił się dzisiaj za co PRZEPRASZAM. Zapraszam was do komentowania i pozdrawiam :*

Zapraszam!

Zapraszam tam i zapraszam do komentowania tam ---> http://never-ever--give-up.blogspot.com/ :) Według mnie prolog na tym nowym blogu jest najlepszym z moich napisanych ;D A i uwaga bo, w adresie bloga, między ever i give są dwie kreski te wiecie jakie takie -- bo inne podobne adresy były zajęte ;c A jak wpiszecie bez dwóch kresek między tymi słowami to wyskoczy wam jakiś arabski blog xD A tu już niedługo pojawi się rozdział ;)

wtorek, 2 września 2014

BARDZO WAŻNE PYTANIE

Moi czytelnicy mam nadzieję na szybką odpowiedź na pytanie : czy jakbym założyła bloga z opowiadaniem bardziej o tematyce siatkarskiej to czytalibyście go? Usunęłabym tego ------> jak-to-jest-byc-toba.blogspot.com bo go prawie nikt nie czyta i nikt nie komentuje, więc wrócę do niego jak skończę któregoś z trzech innych? Co wy na to? Zostałby ten blog, ten o skokach i ten nowy (jak będzie)? Piszcie szybko ;) Jeśli przynajmniej dwie osoby poprą ten pomysł to już dzisiaj pojawi się prolog, a może i 1 rozdział ;) Pozdrooo :*

wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział 5

Mecz się zaczął... Moja drużyna przegrywała 3 punktami po zagrywkach tego idioty Bartmana. Wanda skarżyła się, że ręce jej odpadną. Igła zażyczył sobie, abyśmy stanęli do przyjęcia we czwórkę, co popularny "Zibi" skwitował uśmieszkiem. Zagrywka oczywiście poszła na mnie. Bez problemu dograłam do Ani, zdziwiłam się, bo mimo, że kiedyś byłam przyjmującą to myślałam, że wyszłam z wprawy. Ona rozegrała do mnie szybką piłkę, a ja z premedytacją "jebłam" nią w Bartmana.
- AŁA! - krzyknął, gdy dostał prosto w twarz.
Przebiegłam na drugą połowę boiska (no przecież musiałam zachować pozory) i przeprosiłam go. Następnie udałam się na zagrywkę.
- Łatwy flocik będzie - zaśmiał się atakujący.
Ja nic nie odpowiadając wyrzuciłam sobie wysoko piłkę, wzięłam rozbieg, wyskoczyłam i uderzyłam piłkę jak najmocniej mogłam.
- AS! - wydarł się Ignaczak.
- Wow - wydusił z siebie Możdżon.
Widziałam, że mój "ulubiony" siatkarz przesunął się na przyjęcie. Znów starałam się wykonać jak najtrudniejszą zagrywkę. Piłka poszła prosto na Bartmana, która przyjął, a raczej starał się przyjąć, a piłka poleciała w trybuny.
- I co taki łatwy flocik?
Nie odpowiedział, a ja kolejny raz udałam się za linię 9 metra. Teraz zagrałam skrót tuż za siatkę, przyjęcie było, ale takie sobie, więc Fabian rozegrał sytuacyjną do Bartmana. "Moi" przesunęli się potrójnym blokiem. Pasywny. Igła dograł do Anki, ona rozegrała szybką na lewy do mnie, a ja wychujałam blok! Z charakterystycznym wybuchem radości przybiłam "klatę" z Igłą. Set był zacięty, ale wygraliśmy go. Następny przerypaliśmy przez błędy. Poprawiliśmy się i wygraliśmy 2 kolejne sety.
- Punkt, set, mecz! - krzyknęła Sandra.
- Trenerze, naprawdę musimy sprzątać? - mina Zbigniewa nie była zbyt ciekawa.
- Tak, trzebi było nie walić przed siebie.
- Nagroda MVP wędruję do Zuziiii - darli się na zmianę Bartek, Igła i Możdżon.
- Bardzo mi miło, ale ciszej panowie!
- To teraz wy moziecie iść zjeść, chłopaki wiedzą gdzie, a drużyna przeciwna sprząta - Antiga zyskał w moich oczach.
- O tak! Jedzenie, druga najlepsza rzecz zaraz po siatce! - podzieliłam się uwagą z innymi.
- Widzę, że się zgadzamy - przybił mi żółwia Igła.
- JA PIERDOLE! - odwróciłam się i ujrzałam Bartmana zawiniętego w siatkę oraz Kubiaka śmiejącego się z kolegi.
- Ty to byś mi kurwa pomógł, a nie się cieszysz! - pieklił się Zibi.
Ja i ogolnie wszyscy zaczęliśmy się jeszcze bardziej śmiać.

-------------------------------------------------------------------------
Ech.... Takie gówno, które piszę od kilku dni i ni chuja nie wychodzi fajne :/ Więc, no przepraszam i obiecuję poprawę! Czekam na komy, wiem, że dużo wymagam, ale no :C Napiszę też coś o braku Bartka Kurka w 14 na MŚ. No cóż zły wybór. Jeden z filarów naszej repre nie wystąpi na najważniejszej dla Polaków imprezie. A jak będzie medal? To Bartek go nie dostanie. Sądzę, że nie są to tylko i wyłącznie względy sportowe. Nie wiem czy wiecie, że Antiga zarzucał Bartkowi symulowanie kontuzji pleców :/ No, więc na tym zakończę :) Nie wiem kiedy kolejne rozdziały na innych blogach i na tym się pojawią, ale mam nadzieję, że dam radę jak najszybciej ;) Pozdrawiam :*

niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział 4

...kilku polskich siatkarzy.
- Zuzia , Sandra stańcie tutaj proszę! - krzyknął trener pokazując palcem przed siebie - Ile można się spóźniać?! Nasi goście czekają, a wy tak nas reprezentujecie!
- Trenerze, to niech trener powie coś mojej wykładowczyni od francuskiego!
- Co?
- Ta idio... waria... pani gadała mi przez 15 minut, że nie uważam!
- A uważasz?
- Oczywiście, że nie! - wszyscy łącznie z naszymi Orłami zaczęli się śmiać.
- I dziwisz się?!
- TAK! Ja umiem więcej od połowy cymbałów!
- Masz następnym razem uważać!
- Okej, okej bez spiny.
- Dobrze, więc jak pewnie się domyślacie mamy dziś trening z polskimi siatkarzami. Na rozgrzewkę odmarsz!
- Tak jest! - zasalutowała Sandra.
Zaczęliśmy biegać dookoła boiska, a na mnie wpadł jakiś wielkolud, jeśli w ogóle ktoś oprócz Możdżona i Musersky'ego jest przy mnie wielki.
- Przepraszam, przepraszam nic się nie stało? - zapytał spanikowany.
- Nieee - zaśmiałam się - bywało gorzej.
- Okej, okej.
- A tak w ogóle to Zuza jestem - mrugnęłam do niego.
- Ja Bartek...
- Kurek, wiem oglądało się reklamę Monte.
- Kurczak już zarywasz?! - krzyknął... Bartman.
- My kulturalnie rozmawiamy! - uśmiechnęłam się, bo chciałam powiedzieć to samo.
- Taaaa... I tak jestem lepszy!
- Niestety, za niski - zakpiłam.
- Pffffff... zobaczymy jak będzie mecz.
- Co za ćwok już go nie lubię - powiedziałam Kurkowi.
- Zachowuje się tak jak ktoś mu się spodoba lub podpadnie.
- Oby to drugie... To pierwsze błeeeee...
Nagle zza naszych pleców wybiegł Igła.
- Patrzcie! Usain Bolt wymija very big boy and very big girl i wpada na metę! - darł się Kubiak.
Ja i Kurek zaczęliśmy się śmiać z tego jak nazwał nas Dzik. Po jeszcze jednym okrążeniu Antiga zarządził odbijanie w kółko. My byliśmy po jednej stronie siatki, a siatkarze odbijali po drugiej. Wszystkie dziewczyny oprócz mnie i Sandry gapiły się cały czas na płeć brzydką co niesamowicie mnie irytowało.
- Piłka jest tu nie tam! - wskazałam palcem na Orły Antigi.
- Ymmm.. No ok już się ogarniamy - usłyszałam w odpowiedzi.
Odbijałyśmy tak jeszcze 30 minut. W ciągu tego czasu tyle razy musiałam biegać po całym boisku i ratować piłki, że po 20 przestałam liczyć.
- Jak przestaniecie się obijać to zawołajcie - odwróciłam się na pięcie i poszłam usiąść na krzesełka.
- Co robisz? Wszystko dobzie? - zapytał Stephan.
- Ze mną tak, ale z moimi koleżanki, oprócz tej najwyższej, nie do końca!
Antiga widząc rozkojarzenie dziewczyn kazał ustawić się wszystkim w szeregu.
- To tak, żeby was podzielić muszę znać wasze imiona, przedstawcie się po kolei jeśli możecie i powiedzcie na jakiej pozycji gracie.
- Ania, rozgrywająca.
- Sandra, środkowa.
- Lidka, libero.
- Wanda, przyjmująca.
- Marta, przyjmująca.
- Ola, środkowa.
- Zuza, atakująca - przedstawiłam się na końcu.
- Co was tak mało? - Antiga uniósł brew.
- Trener kazał przyjść dzisiaj tylko pierwszej szóstce - pośpieszyłam z wyjaśnieniami.
- Aha to ja was podzielę na drużyny.
Trener biało-czerwonych przez chwilę się zastanawiał aż w końcu powiedział :
- W pierwszej drużynie : Fabian, Ola, Piotrek, Michał (K. - od autorki), Marta, Zibi, Lidka w drugiej Bartek, Igła, Sandra, Wanda, Ania, Zuza i Możdżonek.
Zespół, w którym byłam mi odpowiadał. Największym plusem było to, że mogłam jebnąć jak najmocniej piłką w Bartmana, bo był w przeciwnej.
- Aha drużyna, która przegra sprząta boisko- krzyknął Antiga.
- Trener żartuje czy co?? - wytrzeszczyłam oczy.
- Nie ziartuje.
- Miło...
Mecz się zaczął...

--------------------------------------------------------------------
Łapcie ^^ Dokończyłam szybko, bo nie chcę, żeby moi czytelnicy musieli się zastanawiać co dalej ;) W następnym odcinku mecz z siatkarzami, następne treningi z Orzełkami i inne :D Jakbyście nie zauważyli to jestem uzależniona od emotikonów i nawet sobie sprawy nie zdajecie jak ciężko jest mi pisać bez nich w opowiadani ;p więc dużo ich w komentarzach odautorskich xDD Zapraszam do komentowania (nie tylko na tym blogu ;) ) Pozdrawiam Siatkowa :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ

wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział 3

Proszę o przeczytanie komentarza odautorskiego pod rozdziałem :D
----------------------------------------------------------------
Wyszłyśmy 20 minut przed treningiem. Byłyśmy chwilę przed rozpoczęciem, więc postanowiłyśmy się przebrać w miarę możliwości szybko. Weszłyśmy na boisko witając się z dziewczynami z zespoły, który były od nas niższe i patrzyły na nas jak na Wieżę Eiffla. Trener przywitał nas i zarządził tradycyjną rozgrzewkę jaka zwykle była na treningach. Kilka kółeczek wokół boiska, rozgrzewanie mięśni itd. Potem ćwiczenia z piłkami, ćwiczenie zagrywki, przyjęcia, rozegrania (dla rozgrywających i środkowych), ataku i obrony. Następnie trener przedstawił nam pozycje na jakich będziemy grały. Ja oczywiście atak, a Sandra środek. Na koniec zagrałyśmy mecz. Moja drużyna wygrała, chociaż Sandra ataki z jednej nogi wbijała w naszą połowę tak mocno, że żartowałam iż parkiet będzie dziurawy. No i oczywiście potem rozciąganie. Przy okazji pogadałyśmy sobie z dziewczynami, które były bardzo w porządku. Nasza libero Lidka powiedziała, że boli ją głowa na co ja jej odpowiedziałam :
- Ostatnio, gdy jechałam windą bardzo rozbolała mnie głowa. Nie wiedziałam czy dojadę do mojego piętra. Na szczęście koleżanka poleciła mi " WEŹ SPIERDALAJ!" - wywołało to śmiech u całej drużyny.
Bardzo szybko minęło mi 3 godziny treningu. Miałam nadzieję, że potem będzie równie dobrze. Ja i Sandra szybko się przebrałyśmy i pobiegłyśmy na tramwaj. Gdy weszłyśmy do mieszkania od razu rzuciłam się na łóżko i zasnęłam. Nigdy mi się to nie zdarzało, no, ale dawno nie trenowałam.

Kolejne dni mijały bardzo szybko i praktycznie tak samo. W środę miesiąc po rozpoczęciu treningów pani od francuskiego zatrzymała mnie chwilę po zajęciach gadając coś o jakimś moim nie uważaniu na lekcji. "Okej, okej proszę pani mam to w dupie przecież i tak umiem to co reszta a nawet więcej" pomyślałam, ale grzecznie odpowiedziałam, że następnym razem będę uważać. Przez to na trening wbiegłyśmy z Sandrą 15 po rozpoczęciu treningu. Zobaczyłyśmy tam oprócz wściekłego trenera i dziewczyn...

-----------------------------------------------------------------
CDN. mam nadzieję, że szybko ;) To u góry to gówno i opis treningu, bo mam mało czasu :C Mam pytanie do moich czytelników :D 11 sierpnia idę na pierwszy trening siatki. Macie jakieś przydatne rady? Umiem grać w siatę, ale nwm czy moje umiejętności wystarczą, żeby się nie zbłaźnić :P Nie wiem również na jakiej pozycji będę grała, więc wszystkie rady się przydadzą ;) Z góry dziękuję bardzo i zapraszam do komentowania! :D
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ

środa, 23 lipca 2014

Rozdział 2

Uczelnię mam blisko jakieś 15 minut spacerkiem. Plan zajęć też spoko. Na szczęście Sandra ma taki sam jak ja oprócz tego, że ja mam francuski, a ona hiszpański.

***Pierwszy dzień studiów***
Mimo wszystko denerwowałam się. Jak sobie poradzę? Czy dogadam się z innymi?  Odrzuciłam te pytania gdzieś do tyłu głowy i pewnie weszłam na salę. Byli już prawie wszyscy oprócz mnie i Sandry. Miejsca wolne były z tyłu, więc nikt nie będzie marudził, że mu zasłaniamy. Lekcja rozpoczęła się. Polski... Nudy jak flaki z olejem, ale przed nami siedział Kamil. Spoko gościu, więc gadaliśmy kiedy polonistka nie patrzyła. Jakoś przeminęły nam 4 wykłady z różnych dziedzin nauki, a w końcu nadszedł w-f. Graliśmy w siatę. W naszej klasie była tylko jedna dziewczyna oprócz mnie i Sandry. Trafiła do drugiej drużyny. Mecz był bardzo zacięty. Dobre ataki mi wychodziły chociaż kilka razy musiałam prosić Kamila (był rozgrywającym o wyższe piłki). Doszło do tie-breaka. Starałam się zmotywować nasz zespół, ponieważ byli bardzo zmęczeni. Chyba podziałało. Ostatnia piłka poszła do mnie. Zobaczyłam dużo wolnego pola. Plas w sam środek i wygrywamy!

***W tym samym czasie na trybunach***
-Myślę, że chyba podjął już pan decyzję?
- Tak już wiem kogo chcę do zespołu.

***Znów boisko***
-UWAGA! To jest trener Bazyl Roztowski. Chciałby wam coś powiedzieć - czy każdy trener musi się tak drzeć?
- Witam wszystkich. Nie będę owijał w bawełnę. Proszę o wystąpienie Sandrę Witak i Zuzę Werwę. Chciałbym, żebyście należały do siatkarskiego zespołu naszej uczelni. Zgadzacie się?
- Oczywiście, że tak! - ten synchron.
- W takim razie chciałbym was widzieć w poniedziałki, środy i piątki o godzinie 17:30 na hali w centrum miasta.
- Tak, na pewno będziemy.
- Dobrze w takim razie proszę wszystkich o udanie się do szatni - wuefista bardzo dużo mówi, prawda?
Gdy wyszłyśmy na korytarz zaczęłyśmy skakać ze szczęścia. Właśnie o to nam chodziło.
Potem dzień minął jak z bicza strzelił. Kolejne też. Czekałyśmy tylko na pierwszy trening, który miał odbyć się już dzisiaj.
--------------------------------------------------------------
Łapcie taki tam beznadziejny, krótki i do dupy rozdział. Bardzo was przepraszam, że teraz tak rzadko dodaję, ale jestem na wyjeździe, więc totalny brak czasu itd. Mam nadzieję, że ktoś to przeczyta ;) Pozdrawiam z Zakopanego <3 Siatkowa :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ

poniedziałek, 14 lipca 2014

Zapraszam :D

Zapraszam tam ---------> http://jak-to-jest-byc-toba.blogspot.com/ :D Nowy blog ;) Jakby ktoś nie wiedział oprócz tego i tamtego prowadzę jeszcze ten skokimojamilosciaaleczytylko.blogspot.com :) Zapraszam do czytania i komentowania na wszystkich :) Siatkowa :*

Rozdział 1

 Rozdział dedykuję Gosi, która rozśmiesza mnie swoimi komami ;) i dla Młodej (dziękuję za obserwację). Obu wam dziękuję, bo jak przeczytałam te komy to od razu zachciało mi się pisać :D
-----------------------------------------------------------------------------------------
Nadszedł dzień wyjazdu. Sandra przyszła do mnie z walizką już gotowa do wyjazdu. Znała mnie aż za dobrze, więc wiedziała, że często czegoś zapominam. Ona biegała po mieszkaniu mojej mamy, a ja najspokojniej w świecie siedziałam sobie na kanapie oglądając powtórkę meczu Atom Trefl Sopot-MKS Dąbrowa Górnicza.
- Masz wszystko już spakowane? Ładowarki, laptopa, telefon, kosmetyki??? - pytała gorączkowo.
- Nie... Nie spakowałam telefonu... Trzymam go w ręce! - zaśmiałam się.
- Tak się ze mną bawisz? Uważaj, bo jak czegoś zapomniałaś to ci nie pożyczę.
- Bez nerwów. Jedziemy z Gdańska do RZESZOWA. Na drugi koniec Polski, więc spakowałam wszystko już wczoraj.
- Aha... To chyba możemy iść? Jeszcze na pociąg się spóźnimy - odparła nerwowa Witak.
- Oczywiście, że możemy. Tylko się pożegnam.
Podeszłam do mamy i przytuliłam ją. Odwzajemniła uścisk. Przeszłam jeszcze po mieszkaniu omiatając wzrokiem wszystkie pomieszczenia. Wiedziałam, że raczej tu nie wrócę, ponieważ rodzicielka przeprowadza się do Kielc. Znalazła tam dobrą pracę i powiedziała "Będę bliżej ciebie. Zawsze będziesz mogła przyjechać." Nie wiedziałam czy to dobry pomysł, ale co ja mogę? Po 20 minutach ostatecznie pożegnałam się z mamą i wyszłam z przyjaciółką z mieszkania.
- Jak tam? W końcu zmiana otoczenia? - zapytałam.
- Nie jest źle. Mam nadzieję na poznanie jakiś fajnych siatkarzy.
- Marzenie ściętej głowy.
- Wiesz, ja to Wróżbita Maciej.
- Zaprezentuj? - wiedziałam co powie, ale co mi tam.
- Dzisiaj w nocy będzie ciemno - uniosła brew czekając na moją odpowiedź.
- HYYYYYYYYY!!! Nie spodziewałam się doprawdy.
- No ja wiem. To zmieniło twoje życie.
- Oczywiście.
W czasie rozmowy doszłyśmy na peron. Bilety miałyśmy kupione już kilka dni temu. Nasz środek transportu jak zwykle się spóźniał.
- Ja pierdolę ile można czekać? - byłam zła.
- Panienko, niech pani nie rzuca mięsem - zaczepił mnie jakiś "moher".
- Proszę pani, niech pani zajmie się sobą, a nie mną.
Kobieta popatrzyła na mnie i odeszła pośpiesznie. Ludzie którzy słyszeli naszą rozmowę zadarli głowy i patrzyli na mnie oraz Sandrę.
- Jak zwykle wyższe od wszystkich ludzi na przystanku? - spytała przyjaciółka.
- Taa... Wiesz w 6 klasie podstawówki miałam 168 cm wzrostu i chciałam skończyć na 185, a nie 193.
- Pamiętam.A w 5 klasie miałaś 158 cm i chciałaś zabić wszystkich, którzy mówili, że jesteś za niska na bycie siatkarką - zaśmiała się.
- A zwłaszcza trenera od wf-u. O zobacz jedzie nasz pociąg. Cała nocy w podróży witaj! - krzyknęłam, chyba odrobinę za głośno, bo ludzie znów się na mnie spojrzeli.
Po dwóch godzinach Sandra już spała, a ja czytałam gazetę. Razem z nami w przedziale byli : zakonnica, śpiący facet i dwie panie, które zażarcie dyskutowały o supermarketach. Może przytoczę kawałek ich rozmowy :
- Na tym Ryneczku Lidla to ekologiczne mają rzeczy.
- No Basiu, ja ostatnio kupiłam pomidory właśnie tam i w jednym był robak. - straszne prawda?
- Krysiu, to nic ja w mięsnym kupiłam kurczaka BIO i był nie dobry.
Tak wyglądała cała ich rozmowa. Gdy znudziło mi się słuchanie kobiet ubrałam słuchawki i włączyłam piosenkę jednego z moich ulubionych zespołów.

***Już w Rzeszowie***
- Jaki był ten adres? - Sandra próbowała przypomnieć sobie nazwę ulicy.
- Jaracza 7 - odpowiedziałam jarając się (xD)
- Okej - odpowiedziała beznamiętnie.
- Tylko okej? Z numerem 7 gra Olieg Achrem, a Jaracza to zajefajna nazwa.
- Tak, tak nie emocjonuj się tak. To chyba tamten budynek?
- Noo
Po dojściu do mieszkania ogarnęłyśmy się i, gdy minęły 2 godziny postanowiłyśmy pójść na obiad. Na Rynku znalazłyśmy fajną restaurację. Złożyłyśmy zamówienie, a ja zauważyłam kto siedzi przy stoliku obok.
- Sandra, Sandra, tam siedzi Igła - szepnęłam do koleżanki.
- To chodź po autograf.
- Nie lepiej nie, bo pomyśli, że jakieś hotki nie dają mu obiadu spokojnie zjeść.
- Okej, okej jak tam sobie chcesz.
Dzisiaj położyłam się wcześniej spać, bo jutro muszę zajść na uczelnię rano. Sen w końcu nadszedł.

-----------------------------------------------------------------
Ale beznadziejny rozdział :O co ja napisałam? Wybaczcie mi go i komentujcie ;) Pozdrawiam Siatkowa :*

piątek, 4 lipca 2014

Prolog

Retrospekcja
Stałam z Sandrą i dziewczynami przy linii bocznej. Denerwowałam się bardzo. Grałam dopiero od 2 lat, a niektóre obecne tutaj dziewczyny od 5 albo nawet 6. Moja przyjaciółka spojrzała na mnie i powiedziała :
-Zuza, czym ty się tak denerwujesz? Ja wiem, że nie grasz bardzo długo, ale najwyraźniej jesteś dobra jeśli już jesteś na Mistrzostwach Polski.
- Nie wiem boję się, że przeze mnie przegramy -odpowiedziałam.
- Jestem pewna, że nie zobaczysz, że zagrasz świetnie.
- Mam nadzieję - próbowałam się uśmiechnąć, ale nie bardzo mi to wychodziło.


Jest! Mamy piłkę meczą na wagę zostania Mistrzyniami Polski. Ola przyjmuje, Maja wystawia krótką do Sandry, ale nasze przeciwniczki blokują. Piłkę broni nasza libero Wera, rozgrywająca wystawia do mnie, a ja postanawiam zaatakować po ostrym skosie. Sędzia pokazuje boisko! Normalnie szaleństwo!!! Dziewczyny rzucają się na mnie, a potem już nic nie widzę przez łzy, szczęścia oczywiście. My skaczemy, a obok zostaje ustawiane podium.

Nawet nie słucham kto zajmuje inne miejsca słyszę tylko "A pierwsze miejsce zajmuje Gedania Gdańsk!!!". Wskakujemy z dziewczynami na podium i zostają nam wręczone medale. Po raz kolejny w tym dniu płaczę ze szczęścia. Potem zostają przyznane nagrody indywidualne.
Najlepiej przyjmująca : Emilia Więckowska - Wola Warszawa (nie znam nazw klubów zbyt, więc przepraszam)
Najlepiej rozgrywająca : Kaja Rońska - UKS Jasieniak Gdańsk
NAJLEPIEJ BRONIĄCA : Weronika Jaśkiewicz - GEDANIA GDAŃSK (nasza mała Werka najlepsza)
NAJLEPIEJ BLOKUJĄCA : Sandra Witak - GEDANIA GDAŃSK (moja wieża dostała nagrodę)
NAJLEPIEJ ZAGRYWAJĄCA : Zuzanna Werwa - GEDANIA GDAŃSK (nie wierzę, nie wierzę dostałam nagrodę. Podobno moja mina była bezcenna)
NAJLEPIEJ PUNKTUJĄCA : Zuzanna Werwa - GEDANIA GDAŃSK (I po raz kolejny niedowierzanie)
MVP : Zuzanna Werwa - GEDANIA GDAŃSK (trzecia nagroda dla mnie? gdy odbierałam nagrodę zastanawiałam się czy tak można)

5 nagród na 7 zgarniętych przez nas. Trener powiedział, że jesteśmy najlepsze. Przez następne lata ja wraz z moimi dziewczynami zgarniałyśmy wiele nagród najczęściej tych najwyższych. Sandra wciąż była moją najlepszą przyjaciółką. Postanowiłyśmy studiować w Rzeszowie, bo podobno tam mają dobrą drużynę siatkówki. Rodzice Sandry nie mieli nic przeciwko, moja mama również. Ojca nie znałam. Chyba odziedziczyłam po nim wzrost, ponieważ mam 193 cm. Blondii (Sandra) 197 cm, więc razem wyglądałyśmy dość hmmm... specyficznie. Nadszedł dzień wyjazdu.

------------------------------------------------------------------
Jest i prolog ;) Zapraszam do komentowania i pozdrawiam :*
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ

Bohaterowie

Zuza Werwa - 19 latka. Urodzona w Gdańsku, studiuje w Rzeszowie. Kocha siatkówkę i kibicuje Zaksie Kędzierzyn-Koźle oraz Atomowi Trefl Sopot.


   Sandra Witak - 19 latka. Przyjaciółka Zuzy, chodziły razem do podstawówki, gimnazjum, liceum, a teraz będą razem studiować. Również kocha siatkówkę, ale kibicuje Czarnym Radom i Atomowi Trefl Sopot.

Bartosz Kurek - siatkarz Asseco Resovi Rzeszów (tak wiem, że Bartek tam nie gra) i reprezentacji Polski. Stanu wolnego ;) .


Krzysztof Ignaczak - libero reprezentacji Polski oraz Asseco Resovii. Gdy spotyka Zuzę jego życie przewraca się do góry nogami. A może już wcześniej coś "nabroił"?



Zbigniew Bartman - siatkarz reprezentacji oraz klubu z Modeny (tu się zgadza).  Z Zuzą skaczą sobie do gardeł. Oczywiście w przenośni.

------------------------------------------------------------
I jak?? Niedługo prolog :D



Witam :D

Heeej :D Witam na moim drugim blogu ;) Pierwszy to ------> skokimojamilosciaaleczytylko.blogspot.com . Ten blog będzie o siatkówce, czyli o mojej największej pasji ;) Zapraszam do czytania Siatkowa :*